Wyprawa na Rysy z JK Active

wrz18

Kilka miesięcy temu jeden z moich przyjaciół wpadł na pomysł, żebyśmy wyruszyli w góry i zdobyli najwyższy szczyt w Polsce czyli Rysy. Po kilku rozmowach zebrało się nas pięciu i przystąpiliśmy do ustalania szczegółów wyprawy. Szybko udało się ustalić termin wyprawy, trasę jaką chcemy przejść i szczegóły dotyczące wyposażenia jakie każdy z nas musi ze sobą zabrać. Ja oczywiście pomyślałem, że koniecznie muszę ze sobą zabrać zegarek, który pomoże mi w wędrówce. I tak wybór padł na wielofunkcyjną opaskę z pulsometrem i krokomierzem JK Active.

 

 

Ale od początku – po nocnej podróży autobusem z Warszawy do Zakopanego już o 7 rano byliśmy na miejscu. Szybkie śniadanie kilka kroków do busa i po kilkunastu kilometrach zaczynamy wędrówkę od Wierch Poroniec.

 

 

W drodze zdecydowaliśmy się że będziemy wybierać trudniejsze, bardziej wysiłkowe trasy, bo jak wiadomo większe zmęczenie generuje większą liczbę endorfin, które nas uszczęśliwiają. Nasz pierwszy cel to schronisko w Dolinie Pięciu Stawów, do którego dotarliśmy po niecałych pięciu godzinach marszu.

 

 

Na miejscu szybko zorganizowaliśmy nocleg, po czym udaliśmy się na obiad i uzupełniające elektrolity - piwoJ Ponieważ do schroniska dotarliśmy stosunkowo szybko mieliśmy dużo czasu na oddanie się relaksowi, podziwianiu widoków i wdychaniu krystalicznie czystego powietrza. Ja dodatkowo poświęciłem chwilę na sprawdzenie wyników z opaski na ekranie smartfona.

 

 

Drugi dzień zaczynamy od pobudki o szóstej rano i szybkim wyruszeniu na szlak.

 

 

Pierwszy cel to Schronisko nad Morskim Okiem gdzie docieramy po niecałych dwóch godzinach marszu. Następnie szybkie śniadanie, przepakowanie plecaków i rozpoczęcie decydującego etapu wyprawy. W pierwszej kolejności docieramy nad Czarny Staw gdzie urządzamy sobie małą przerwę podziwiając szczyt na którym mamy się znaleźć za niecałe 3 godziny. Szybkie uzupełnienie płynów i ruszamy. Okrążamy staw, mijamy pole śnieżne i dalej do góry. Dłuższą przerwę robimy dopiero na buli. Ponownie uzupełniamy płyny, spożywamy po cząstce czekolady i atakujemy najtrudniejszą część trasy. Na szczycie znajdujemy się po godzinie 12 i tu jesteśmy mile zaskoczeni – okazuje się że trasa od Morskiego Oka na Rysy zajęła nam trzy godziny i dwadzieścia minut.

 

 

Dumni z siebie oddajemy się przyjemności podziwiania widoków i zrobieniu pamiątkowych zdjęć. Następnie wyruszamy w drogę powrotną.

 

 

Docierając do schroniska na Morskim Oku podejmujemy decyzję, że mamy jeszcze siłę i schodzimy do Palenicy Białczańskiej skąd udamy się do Zakopanego na zasłużony odpoczynek.

Zmęczeni ale szczęśliwi przy kolacji żywiołowo dyskutowaliśmy o drodze jaką pokonaliśmy, ludziach, których poznaliśmy na szlaku i widokach, które zapierają dech w piersiach. Szybko też poruszyliśmy temat kolejnej wyprawy, której celem ma być najwyższy szczyt w Tatrach – Gerlach.

wrz  18